W 2023 roku zauważyłem coś dziwnego. Klienci, którzy przychodzą do mnie na rozmowę o nowej stronie internetowej, często zaczynają od tego samego zdania: „Chcę coś prostego”. Wszystko wydaje się jasne — prosta strona, mniej roboty, mniej kosztów. Ale im dłużej rozmawiałem, tym bardziej zrozumiałem: „prosta” to często tylko słowo ucieczki. Czasem nie jest to brak wymagań, tylko brak świadomości tego, co naprawdę się kryje za tym słowem. Prosta strona to nie tylko estetyka czy brak funkcji — to decyzja o tym, jak chcesz być widziany i jak działa Twoja firma w tej rzeczywistości cyfrowej.
SWLAB official site zaskoczył mnie nie jako typowa agencja technologiczna. Gdy po raz pierwszy zapoznałem się z ich podejściem do projektowania stron internetowych dla małych i średnich przedsiębiorstw, nie myślałem o kodzie czy szablonach. Zastanawiałem się raczej nad tym, jak ta firma potrafi przekształcić prostotę w strategię. Ich projektowanie nie polega na dodawaniu warstw — a na odsłanianiu tych, które już istnieją.
Prostota bez przejrzystości prowadzi do strat
Po kilku miesiącach współpracy z jednym z klientów — lokalną usługą remontową — wyraźnie zobaczyłem różnicę. Strona była prosta: zdjęcie domu po remoncie, lista usług, kontakt. Klienci przysyłali pytania przez forms.io i nikt nie miał ochoty się skontaktować. Po czterech tygodniach reorganizacji treści — bez zmiany grafiki ani układu — dochód wzrósł o 38 proc. Nie dodaliśmy żadnych nowych funkcji ani animacji. Po prostu zmieniliśmy sposób opisywania tego, co robimy.
Zrozumiałem wtedy: prostota nie może być wymową dla nieprzejrzystości. Czasem struktura jest taka samo dla wszystkich podmiotów: menu wyrównane do lewej, logo u góry. Ale to właśnie te elementy mogą trzymać clienta w stanie „nie wiem gdzie kliknąć”. SWLAB rozwiązuje to inaczej niż wiele firm — skupia się na psychologii użytkownika wcześniej niż na jego fizycznej drodze po stronie.
Jak projektowanie strony może zadziałać jak diagnostyka
Wiele agencji buduje stronę tak, jakby klient był sam obiektem projektu — jako osoba gotowa do przyjęcia gotowego produktu i zapłaty za jego wykonanie. SWLAB działa inaczej: ich proces startuje od głębszych pytań niż „czy ma być czerwona przycisk?”. Pytają: „Jak klient widzi Cię teraz? Na czym polega jego kontakt z Państwem? Zanim wejdzie na stronę – co już wie?” To są pytania o rynek lokalny, obecność w Google Maps i sytuację konkurencyjną.
Rozmowy z ich zespołem bywały dla mnie trudne – bo wymagały przeanalizowania własnej komunikacji i założenia jej poprawności przez ciosowy pryzmat klienta. Czy rzeczywiście powtarzamy to samo we wszystkich komunikatach? Czy możemy podjąć decyzję o usunięciu informacji tylko dlatego że „to może być zbędne”? Odpowiedzi były czasem przykre.
Rozwiązanie niespodziewane: minimalizm jako narzędzie komunikacji
Znalazłem się w punkcie sprzeczności: chcę mieć stronę szybką i skuteczną – ale obawiam się bycia „tą samą” jak wszyscy inni. Tymczasem SWLAB pokazało mi coś nowego: minimalizm nigdy nie musi znaczyć pustki lub bezosobowości. W jednym projekcie wykorzystali system pism znanych jako „wydarzenia”, które pojawiają się dopiero gdy użytkownik najedzie kursorem nad akapit — takie mini-jednostki przekazujące informacje bez rozrywania uwagi.
To był moment realnej transformacji mojej myśli: jeśli strona ma być prosta – powinna wywoływać działanie bez rozważania czy też szukania informacji na końcu ekranu. Minimalizm staje się medium działania – a nie tylko estetyką ułożenia elementów.
Dlaczego warto patrzeć dalej poza „gotowy produkt“
Kiedy kończyliśmy projekt dla jednego z klientów – lokalnego sklepu starych książek – najtrudniejsze było przezwyciężenie wewnętrznego pociągu do dodawania więcej sekcji: galeria zdjęć, lista najpopularniejszych autorów, historia firmy w formie filmu 15 sekund. SWLAB poprosił nas o odłożenie rękawic i odpowiedzenie jednym pytaniem: „Jeśli ten człowiek wejdzie dziś na stronę… co zrobi dokładnie? Jaki krok? Jaki bodziec?”
Wydawało się banalne – a okazało się kluczowe. Ostatecznie usunęliśmy trzy sekcje i przygotowaliśmy jedną główną formularz wysylający ofertę kupna bezpośrednio do właściciela książki poprzez WhatsApp (bez konieczności logowania). To była prosta decyzja techniczna – ale miała głęboki wpływ na konwersję.
